Reklama
  • Poniedziałek, 6 marca (10:05)

    Kora. Pokonała chorobę

Najgorsze ma za sobą. Myśli o nowej płycie i koncertach. Czuje, że to się może udać.

Reklama

Lata niepokoju, bólu, wizyt w szpitalu. Długie miesiące drżenia o najnowsze wyniki badań po kolejnej chemioterapii i ten paraliżujący lęk przed powrotem choroby... Kora ma już to chyba wszystko wreszcie za sobą. W nowy rok piosenkarka weszła w dobrym nastroju, pełna energii i planów. Zdradziła nawet, że jest gotowa nagrać nową płytę i wrócić na scenę. – Zaczynam o tym myśleć. Ale powoli, to musi samo przyjść – powiedziała w niedawnym wywiadzie.

Ciężka choroba

Straszna choroba rozwijała się powoli, latami. Zapracowana piosenkarka w pewnym momencie zaczęła się skarżyć na dziwne bóle, ale długo nie wiedziała, co jej naprawdę grozi.

– Zjadałam tony proszków przeciwbólowych. Mój lekarz, którego znam od lat, nie przeoczył tego, on to zlekceważył. Nie zlecił przede wszystkim badań, które zleciła inna lekarka. Po tygodniu byłam na stole operacyjnym. Dlatego nieprawdopodobnie słabłam przez te wszystkie lata. Ból mnie zginał do ziemi – przyznała, gdy było już jasne, że cierpi na raka jajnika.

Kora  nie kryła, że miała wtedy chwile załamania. Ale zebrała się w sobie, nie zamierzała się poddać.

Przeszła chemioterapię. Rokowania były coraz lepsze. Miała też u boku kochającego mężczyznę, poetę i malarza Kamila Sipowicza. Dodawał jej otuchy i zrobił wszystko, by nie czuła się samotna w chorobie... To on uznał, że artystka potrzebuje spokoju, że najlepiej zrobi jej przeprowadzka z Warszawy na wieś. I tak w swojej posiadłości na Roztoczu gwiazda odzyskiwała siły do pracy.

Przesiadywała na werandzie, bawiła się z psami i kotami, które uwielbia. Wiele radości sprawiały jej też spacery z... alpakami: Lilly, Gagą i Amy. Nie poddawała się, jeździła na nagrania programu „Must be the music”, gdzie była jurorką.

Planuje przyszłość

Artystka była dobrej myśli, walczyła o dostęp do najnowszych, skutecznych leków. Martwiła się tylko, czy będzie ją na nie stać. Ale wszystko szło w dobrym kierunku. Piosenkarka czuje się dziś na tyle dobrze, że znów myśli o swojej karierze. Dużo słucha nowej muzyki, patrzy, co nowego stworzyli inni znani artyści z jej pokolenia.

– Słucham wspaniałych płyt nagranych przez moich rówieśników, a nawet artystów o wiele starszych ode mnie – opowiada Kora.

Nic dziwnego, że sama chciałaby stworzyć coś nowego, znów przyciągać tłumy na koncerty. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że choroba ją osłabiła, wybiła z rytmu.

Wie, że prawdopodobnie będzie musiała popracować nad swoim głosem, może nawet wziąć kilka lekcji śpiewu. Ale najważniejsze, że znów uwierzyła, że może starczyć jej na to sił.

Ewa Kosk

Takie jest życie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.