Reklama
  • Poniedziałek, 7 listopada 2016 (15:00)

    Kora. Mąż trzykrotnie ją uratował

Nie miała już sił żyć. Lekarz mówił o agonii, ale dzięki determinacji męża znowu ma apetyt na życie.

Od czterech lat Kora (65) zmaga się z chorobą nowotworową. Ostatnio dzięki udanej walce o refundację leku, który pomaga zatrzymać chorobę, oraz pomocy lekarzy wokalistka jest w naprawdę dobrej formie. Przebywa w swojej posiadłości na Roztoczu.

To miejsce traktuje niczym prywatne sanatorium, gdzie w otoczeniu zwierząt (kotów, psów i trzech alpak z Chile) oraz pięknej przyrody może się zregenerować i chociaż na chwilę odpocząć od traumatycznych wspomnień sprzed kilkudziesięciu miesięcy.

Reklama

Zeszły rok był dla wokalistki koszmarem. Wydawało się, że nie ma już dla niej ratunku. – Kamil trzy razy uratował mi życie – powiedziała kilka dni temu Kora o swoim mężu Kamilu Sipowiczu (63) w programie stacji TVN „Uwaga!”.

– Wezwał pogotowie i dzięki temu żyję. Na przekór jemu! Bo ja tego nie chciałam, tylko on – wspominała Kora zdarzenia z ubiegłego roku w bardzo intymnej rozmowie z dziennikarzem stacji. – Z mojej strony była nieprawdopodobna agresja. Umierałam. Lekarz przyjeżdżał i mówił „agonia, agonia”.

Niech Kora żyje, jak najdłużej

Dziś, na szczęście, artystka czuje się znacznie lepiej, ale wciąż bardzo musi uważać na siebie. Dlatego dużo czasu spędza na Roztoczu. Tu każdego dnia łyka aż 16 tabletek olaparibu i znosi to dzielnie.

– Myśl taka, że odejdę, że umrę jest mocna – mówi Kora. – Jednocześnie chęć do życia jest mocna i to się równoważy. Zresztą taka jestem, że mam naturę żołnierza. Byłabym dobra na front. Idę, dopóki nie padnę – dodaje wokalistka zespołu Maanam, która nie kryje, że bardzo ważną osobą dla niej jest mąż.

Chociaż oboje są bardzo emocjonalni i nie pozbawieni temperamentu, to w trudnych chwilach potrafili te emocje powściągnąć, szczególnie Kamil Sipowicz. – To jest człowiek nieprawdopodobnie czułego serca! Który ma w sobie dobroć ponadprzeciętną. To jest dobry człowiek! – powiedziała Kora w audycji tv.

Choroba wyniszczyła Korę fizycznie. Zabrała jej urodę, ale nie pokonała jej duchowo i emocjonalnie ani intelektualnie. Wciąż jest mocna, ale już nic nie chce robić w życiu, to znaczy robić tylko to, co kocha i co sprawia jej wielką satysfakcję. A Kamil Sipowicz ma teraz już wyłącznie jedno marzenie, żeby jego żona żyła jak najdłużej.

MA

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Wydaje się, że Kora (65), chorująca na zaawansowanego raka jajników, najgorsze ma już za sobą. Kuracja wartym 24 tys. zł miesięcznie lekiem najwyraźniej przynosi efekty: gwiazda wygląda świetnie i... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.