Reklama
  • Poniedziałek, 17 października 2016 (08:00)

    Kora i Kamil Sipowicz. Czy sprzedadzą dom w Warszawie?

Chcieli wynająć dom, żeby mieć pieniądze na leki dla poważnie chorej Kory. Ale wywalczyli refundację. Czy wrócą teraz do stolicy?

To wisiało nad nami jak miecz Damoklesa – wyznaje „Na żywo” Kamil Sipowicz (63), mąż artystki. A chodzi o koszty, które musieli ponosić z Korą, by finansować jej leczenie.

Reklama

– To było ogromne napięcie żyć z taką świadomością, że do końca życia trzeba mieć co miesiąc 24 tysiące złotych na lek o nazwie Olaparib – dodaje Kamil. I oddycha z ulgą, bo niedawno okazało się, że NFZ od września będzie już refundował terapię wszystkim chorym z zaawansowanym rakiem jajnika. A to oznacza, że także Kora nie będzie już musiała płacić za leczenie.

Już i tak, żeby zdobyć środki, wyprzedała część majątku i była gotowa wynająć dom na warszawskim Żoliborzu, w którym mieszkała od 30 lat. To była trudna decyzja, bo oboje z Kamilem mają do niego wielki sentyment. Willa otoczona jest ogrodem w stylu zen, a w samym jej środku zawsze było mnóstwo rzeźb, obrazów, mandali i bibelotów z różnych stron świata. Salon zaś pomalowano w kolorze ognistej czerwieni.

Ale od dłuższego czasu państwo Sipowiczowie przebywają na Roztoczu.

Dochodzi do zdrowia w harmonii z naturą

Odkąd dwa lata temu Kora wyznała publicznie, że choruje na nowotwór jajnika, jej życie mocno się zmieniło. – Przeszłam trzy poważne operacje oraz dwa kursy chemii – mówiła niedawno. Zwolniła tempo i zaszyła się w swojej posiadłości wiejskiej.

Dom położony na wzgórzu w Bliżowie stał się jej prywatnym sanatorium. W otoczeniu pól, lasów i sfory zwierząt, w tym egzotycznych alpak, łatwiej jej wrócić do zdrowia.

– Magia tego miejsca jest niezwykła. Po raz pierwszy w życiu dobrze zareagowałam na zimę. Zawsze marzyłam o tym, że kiedyś obudzę się i zima przestanie istnieć. Tu jest mikroklimat, jakby ciągle było święto natury. Cały czas jest krystalicznie czysto. Dlatego na Roztoczu wyostrzył mi się apetyt – opowiada Kora.

A jej mąż w rozmowie z „Na żywo” przyznaje, że teraz, gdy Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o refundacji kosztownej terapii, mają z żoną poważny dylemat – czy mimo wszystko wynająć swój dom w Warszawie.

– Musimy się dobrze zastanowić, ale chyba jednak się na to zdecydujemy. Nie jesteśmy jakimiś bogaczami, pieniądze się przydadzą, zwłaszcza że jesteśmy już w tym wieku, że nie mamy siły pracować tak intensywnie jak kiedyś – mówi nam Kamil.

Niedawno przewieźli na Roztocze najważniejsze książki. Pozostałe chcą zabrać wkrótce. Wygląda na to, że zostaną tam na dłużej.

V.K.

Na żywo

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.